Fundusze Europejskie
Subskrybuj NEWSLETTER
Funduszy Europejskich
Artykuł
Urzędnicy traktują przedsiębiorców jak intruzów?
zdjecie
Na Mazowszu rusza w końcu długo wyczekiwany przez firmy nabór wniosków do działania 1.5. „Rozwój przedsiębiorczości” RPO WM. Niestety, konkurs rodzi sporo kontrowersji wśród przedsiębiorców i doradców.  Business Centre Club sugeruje nawet, że urzędnicy traktują beneficjentów jak niechcianych klientów.


Mazowiecka Jednostka Wdrażania Programów Unijnych  poinformowała właśnie projektodawców, że wreszcie, 30 czerwca, rozpocznie się długo oczekiwany nabór wniosków. Termin rozpoczęcia konkursu był wiele razy przekładany, ale beneficjentów zapewniano, że na pewno odbędzie się na tych samych zasadach, co wcześniej.

Z informacji przekazanych firmom na przełomie kwietnia i maja wynikało, że uprawnieni do składania wniosków będą wszyscy przedsiębiorcy z Mazowsza. Poziom dotacji miał być zgodny z mapą pomocy regionalnej, a więc maksymalny – dla małej firmy spoza Warszawy wynosił nawet 3,9 mln zł. Niezmieniony miał pozostać też tzw. katalog kosztów kwalifikowanych, czyli do dofinansowania wchodziły zarówno wydatki na prace budowlane, zakupy nieruchomości, sprzętu i urządzeń, a także usługi doradcze.

Przedsiębiorstwa, które oceniły pozytywnie swoje szanse na dotacje, przystąpiły więc do opracowywania biznesplanów, pozyskiwania pozwoleń na budowę, wprowadzania procedury związanej z oceną oddziaływania projektów na środowisko naturalne i obszary Natura 2000. Średni koszt takiej dokumentacji waha się od kilku do nawet kilkudziesięciu tys. zł.

Tydzień przed planowanym terminem naboru wniosków MJWPU – ku zaskoczeniu wszystkich – przedstawiła na stronie internetowej informację, która diametralnie zmienia wcześniej znane reguły postępowania aplikacyjnego w takich konkursach.

Zgodnie z nowymi zasadami o dofinansowanie mogą się ubiegać wyłącznie podmioty działające na rynku nie dłużej niż 12 miesięcy. Poza tym ogłoszono, że koszty kwalifikowane projektu nie obejmują robót budowlanych ani nabycia nieruchomości niezabudowanej, a kwalifikowalność pomocy de minimis rozpoczyna się dopiero po dniu złożenia wniosku aplikacyjnego. Wytyczne wskazują też, że zakończenie realizacji projektów musi nastąpić do końca tego roku.

Komunikat ten oburzył przedsiębiorców i doradców. Zdaniem ekspertów, już pierwsza z wyżej wymienionych zasad oznacza dla mazowieckich firm, że wielomiesięczny wysiłek i pieniądze wydatkowane na przygotowanie projektów poszły na marne.

- Gdyby informacja ta została przedstawiona beneficjentom choćby trzy miesiące temu, byłaby możliwość dokonania w projektach stosownych zmian, ewentualnie powołania spółek celowych do realizacji inwestycji. W obecnej sytuacji nie jest to już możliwe – wyjaśnia Rafał Cieślak z Kancelarii Doradztwa Gospodarczego Cieślak & Kordasiewicz.

Jak mówi, dotychczas nie zdarzył się jeszcze przypadek takiego traktowania projektodawców. - Zgodnie z przepisami unijnymi oraz ustawą o zasadach prowadzenia polityki rozwoju, instytucja zarządzająca może co prawda zaostrzyć w regulaminie warunki planowanego konkursu, ale to, co stało się na Mazowszu, zakrawa na skandal – ocenia Rafał Cieślak. Przekonuje przy tym, że takie postępowanie MJWPU sprawi, że drastycznie spadnie liczba wnioskodawców.

Przedsiębiorcy zwracają także uwagę na fakt, że na tydzień przed otwarciem naboru, wciąż jeszcze nie ma oficjalnych dokumentów konkursowych, takich jak np. regulamin. Brak oficjalnego ogłoszenia o konkursie oznacza również, że w generatorze wniosków na Mazowszu – MEVA – nie ma możliwości wypełnienia formularza wniosku o dotację, a jest to dokument wymagający wypełnienia treścią ok. 20-30 stron.

Z informacji, które posiadamy wynika, że oficjalne zatwierdzenie regulaminu konkursu przez w MJWPU ma nastąpić 29 czerwca, czyli na dzień przed rozpoczęciem naboru wniosków!

Sprawą konkursu zainteresował się Business Centre Club, który w imieniu przedsiębiorców zwrócił się do Ministerstwa Rozwoju Regionalnego z prośbą o wyjaśnienie postępowania Mazowieckiej Jednostki Wdrażania Programów Unijnych.
 
"Trudno oprzeć się wrażeniu, iż przedsiębiorcy – w całym procesie zarządzania funduszami unijnymi – traktowani są jak niechciani klienci czy intruzi. To przedmiotowe i niepoważne postępowanie jednostek odpowiedzialnych za wdrażanie unijnych środków odbiega od jakichkolwiek standardów funkcjonowania urzędów publicznych" – napisał w swoim komunikacie BCC.


(PP)
Podziel się na: WykopFacebookBlipSledzikFlakerTwitter