Zatrzymaliśmy się na etapie narzekania. Zamiast działać, obrażamy się i w najlepszym stopniu inkrustujemy projekty słowami kobieta, równouprawnienie, równość, odmieniając je przez wszystkie przypadki. Gender zostawiamy już na marginesie, bo nadal, nie tyle obco brzmi, co nas nie przekonało. I tyle. A później zżymamy się, że nasz projekt nie przeszedł, bo nie było w nim kobiet (a przecież były!), nawet jeśli w naszej firmie jest ich na lekarstwo, albo wśród uczestników projektu jest ich niewielki odsetek.