Analizujmy z głową, czyli gender jako podstawa projektów rozwojowych
2011-09-09
"Geneder mainstreming w projektach rozwojowych. Niezbędnik trenerski", to publikacja wydana przez Fundację Przestrzeń Kobiet oraz Fundację Edukacja dla Demokracji. Publikację, jej tłumaczenie i opracowanie dofinansowała Komisja Europejska. Teza, która przyświeca wydawcom jest słuszna i właściwie bezdyskusyjna. We wprowadzeniu, pod którym podpisuje się redaktorka oraz tłumaczka znajdziemy zdanie o tym, iż „świadomość znaczenia płci w procesach społecznych oraz świadomość płciowych uwarunkowań globalnych problemów jest jednak w Polsce wciąż niska, szczególnie dotkliwy jest brak narzędzi edukacyjnych na polskim rynku wydawniczym”, co jest niepodważalnym faktem.
Toteż każda merytoryczna publikacja udostępniająca nam kolejne narzędzia do pracy nad poszerzaniem genderowej świadomości po prostu cieszy.
Tłumaczka i redaktorka zaznaczają także, że „niezbędnik przeznaczony jest przede wszystkim dla osób mających doświadczenie w prowadzeniu treningów genderowych, a także dużą znajomość zagadnień związanych z perspektywą gender [, poza tym] program w nim zawarty może i powinien podlegać wzbogaceniu, dostosowaniu do lokalnego kontekstu, rozwinięciu także w odniesieniu do proponowanych metod.” Powyższy cytat zwyczajowo umieszcza się we wszelkich wstępach, pełni on rolę bezpiecznika, który odpierać ma potencjalne zarzuty czytelników i czytelniczek. Niestety w tym wypadku owo zabezpieczanie wydaje się nieproporcjonalne do treści zarzutów, jakie opisywanej publikacji można postawić.
Zarzuty odnoszą się już do wyboru stosowanych form językowych. Chęć stosowania języka wrażliwego na płeć każe tłumaczce stosować formy „osoby uczestniczące” oraz „osoby prowadzące” (zwroty te używane są także w liczbie pojedynczej). Dzięki nim znikają te najpowszechniej stosowane w języku polskim: trener i uczestnik. Autorki publikacji „chcą w ten sposób przełamać funkcjonującą w języku polskim męską normę uczestnictwa, która symbolicznie unieważnia obecność, zaangażowanie i doświadczenie kobiet”.
Tę słuszną uwagę można jednak uskutecznić, stosując podwójne formy »uczestniczki i uczestnika«, »trenera i trenerki«, przez co jednocześnie zachowamy podmiotowość oraz wskażemy na różnice płciowe opisywanych. W ten sposób unikniemy też męskoosobowych form liczby mnogiej, które być może chciały też odrzucić autorki. Ich propozycja wydaje się jednak przekombinowana i niewspółgrająca z zasadą empowermentu, o której wiele można w Niezbędniku przeczytać. Propozycja tłumaczki nie wskazuje bowiem na płeć, tylko na podmiotowość, poza tym wydaje się także, że niewiele ma wspólnego w ekonomią językową, ponieważ zaproponowana forma opisowa odpowiada podwójnej formie wskazującej rodzaje. Czyli potencjalna oszczędność, skrótowość ginie.
Czytając dalej, zauważyć można, iż zdanie wskazujące projektowanego odbiorcę także nie jest adekwatne do treści tegoż przewodnika. Jego treść jest bowiem bardzo nierówna. Obejmuje osiem modułów, z czego siedem wcale nie wymaga zaawansowanej genderowej świadomości czytelników i czytelniczek. Większość z modułów przedstawia sesje szkoleniowe, których celem jest wyjaśnienie podstawowych definicji takich haseł jak gender, gender mainstreaming, sex, itp. Ramowa propozycja takich sesji wydaje się krokiem w tył w stosunku do podręczników, jakie od kilku już lat dostępne są polskim trenerom i trenerkom prowadzącym szkolenia genderowe.
Wystarczy wymienić choćby "Podręcznik trenerski - pokłosie projektu gender index lub pakiet przeciw dyskryminacji" wydany w 2005 roku przez warszawską Lambdę. Obie pozycje (z szeregu opublikowanych), tak jak opisywany Niezbędnik trenerski, w formie pdf dostępne są w sieci dla każdego, poza tym, w przeciwieństwie do tego ostatniego, stają się bogatą bazą zarówno gotowych rozwiązań jak i podpowiedzi dla wszystkich specjalistów i specjalistek z opisywanej dziedziny. Toteż tłumaczenie publikacji Rose Chege, wydaje się być spóźnione w czasie.
Przed powyższym zarzutem broni się tylko jeden z modułów opisywanej publikacji, moduł 4, który przedstawia modele oraz narzędzia analizy uwzględniającej płeć kulturową. Wyszczególnionych zostało w nim dziewięć modeli analizy ze względu na płeć, z czego trzy: Harvard Gender Analysis Framework, Women’s Empowerment Framework oraz Gender Analysis Matrix zostały opisane szczegółowiej, łącznie z uwagami krytycznymi. I tu jednak pojawiają się problemy. Autorka oraz polska tłumaczka i redaktorka, przedstawiając modele, chcą, słusznie zresztą, pracować na przypadkach, prowadzą case study.
Niestety analizowany przypadek obejmujący opis projektu Leśnictwo społecznościowe w prowincji Wschodnie Borneo, Indonezja, ma się nijak do polskich warunków pracy nad projektami rozwojowymi. Nie wspominając o tym, iż kolejnym z przykładów nierówności płciowej staje się problem sati, rytualnego całopalenia żon po śmierci ich mężów. Nie niwelując jego wagi, ma on jednak niewiele wspólnego z lokalną świadomością genderową i projektami rozwojowymi w Polsce w 2011 roku.
Oczywiście każdy trener, trenerka powinien na własną rękę opracowywać case’y, na których będzie pracował z grupą, jednak wybór przypadków tak odległych od polskiego kontekstu, przy jednoczesnym i ciągłym zaznaczaniu, choćby przez studia postkolonialne, różnic wynikających z pochodzenia, rasy i klasy, jest co najmniej chybiony. Dla porównania wystarczy zerknąć choćby do ministerialnego poradnika Zasada równości szans w PO KL, w którym znajdziemy przedprojektową analizę genderową uwzględniającą cztery kroki badawcze. Ta analiza i instrukcje dla niej przedstawiane, choć trącąca infantylnością, jest dla polskich odbiorców czytelna.
Ponadto opis wymienionych w Niezbędniku modeli analiz, jeśli stosować się do wymogów unijnych, obejmuje historyczną już metodologię nastawioną na porównanie koncepcji Women In Development (WID) oraz koncepcji Gender And Development (GAD). Od tej pierwszej Komisja Europejska odeszła już na przełomie lat 80. i 90. ubiegłego wieku (o czym zresztą donosi Niezbędnik), kiedy to władze unijne zmieniły nacisk i błędu rodzącego dyskryminację nie szukały po stronie kobiet, dedykując im zamknięte szkolenia, ale po stronie struktury i polityki państw, w których dyskryminacja występuje.
Powyższe uchybienia wynikają z faktu, iż całość Niezbędnika tłumaczona jest z języka angielskiego, a jego oryginał powstał jako przewodnik dla trenerek i trenerów szkolących w programie Training of Training (TOT) on Gender Training, organizowanym przez kenijską organizację FEMNET. Wspomniane szkolenia przeznaczone były dla trenerek i trenerów z Ugandy, Ghany i RPA. W tym momencie zastanowić się jednak trzeba, czy zamiast prostych tłumaczeń nie powinniśmy starać się o dofinansowanie publikacji, które byłyby współtworzone przez polskie specjalistki i specjalistów, uwzględniających polski kontekst projektów rozwojowych, tak by nasze działania dofinansowane przez UE nie były tylko półśrodkami.
Maciej Duda ekspert ds. równości szans, stały współpracownik redakcji „Funduszy Europejskich”. Od 2008 współpracuje z organizacjami pozarządowymi oraz instytucjami prowadzącymi projekty dofinansowane przez UE w ramach EFS. Od trzech lat prowadzi szkolenia z zakresu zasady równości szans kobiet i mężczyzn, gender mainstreamingu, równości szans w projektach PO KL oraz warsztaty z zarządzania różnorodnością.
Więcej na temat szkoleń z zakresu gender, gender mainstreaming oraz równości szans w projektach POKL na stronach www.fundusze-europejskie.pl/szkolenia/